blisko piec lat temu, na blogu
zamiescilem taki oto wpis:

kiedyś pisałem dla przyjemności.
dzisiaj wstydzę się jednak tego, co wówczas napisałem.
zrozumiałem bowiem, że pisanie jest sztuką, której trzeba się
nauczyć i nie wolno profanować.


dzisiaj gdy juz jestem starszy wiem,
ze nie mialem wowczas racji. slowa chocby nie wiem jak piekne i
wyrafinowane, nadal pozostana tylko literkami, jesli nie kryja sie za
nimi zadne emocje. sztuka jest czerpanie przyjemnosci z pozornie
zwyklych rzeczy. po parodniowym odpoczynku, swoistym restarcie
dzieki ktoremu nabralem sil, uporzadkowalem swoje mysli i zrozumialem
jaki szczesliwy jestem, przyszedl nareszcie ten dzien. dzien pozornie
zwyczajny, jeden z wielu podobnych. spotkanie z kwiatkiem, obiad
indyjski, kino, seks. wspolnie bedziemy planowali kolejna podroz,
przegladali fora internetowe w poszukiwaniu najciekawszych
propozycji wyjazdu. przecietne? na pewno. ale z takich wlasnie
elementow sklada sie zycie. kazdy otrzymuje jednak garsc przypraw i doprawia je wedle wlasnego smaku i uznania. dla mnie piekne. poprosze o wiecej.

gdy się ciągle żyje nad brzegiem
przepaści, już się jej nie dostrzega
.
Pola Negri

dostrzegam, ale dzieki Tobie jestem
bezpieczny i juz sie nie boje.