upływający czas pozwala mi zrozumieć, dostrzec pewne prawidłowości składające się na moje życie. było ono jest i przypuszczalnie na zawsze będzie mieszaniną wszelkiego rodzaju przypadkowych liczb, które nie tylko przypominają mi o tym, że z każdą chwilą się zmieniam, ale i pozwalają docenić to, że nie jestem sam. nie ma bowiem czegoś takiego jak samodzielna jednostka walcząca z całym światem, stawiająca wyzwania tylko samej sobie. jesteśmy razem. na zawsze. wszystko ma swoje znaczenie i swoje miejsce. nawet te przypadkowe liczby sprawiają, że zaczynam rozumieć nas. zaczynam wierzyć w magię.
nie potrafię zaufać już samemu sobie. ciągle czekam na ten list, na uśmiech którym mnie obdarzysz z samego rana. nie czuję już bólu egzystencjonalnego. zastanawiam się czasem czy to dobrze. ból przypominał mi bowiem każdego dnia że żyję, że jestem i należę do tego całego wielkiego planu. teraz już o tym nie pamiętam. popłynąłem z prądem. ustabilizowałem się i jestem. jednak czy aby na pewno? może to co nazywam życiem to tylko wegetacja? może powinno mnie boleć? tyle tylko, że jest mi dobrze. nie chcę już cierpieć. stałem się chłopcem z ikei i w chwili obecnej widzę tego tylko dobre strony. bo… nawet jeśli jest to kosztem zamknięcia w złotej klatce, niech i tak będzie. chcę siebie zatracić w Tobie.

bez Ciebie jestem bowiem wart dużo mniej.

historia lubi się powtarzać. znowu popełniłem te same błędy. jednak tym razem to ja byłem kowalem swojego losu. wiedziałem co robię i chciałem tego. to był mój sposób na zaznaczenie swojej odrębności. nawet jeśli to miało być ten ostatni raz, musiałem to zrobić. musiałem powiedzieć STOP. być może celowo chciałem Ciebie skrzywdzić. przypuszczalnie to był mój sposób na udowodnienie nie tylko samemu sobie, ale także i innym, że nadal kontroluję sytuację. ale wszystko wyszło źle, inaczej… zatoczyłem krąg. ten twój błysk, ten żar sprawił, że musiałem się odwrócić chociaż na chwilę. musiałem zobaczyć siebie w twoich oczach. pomimo tego, że jesteś dla mnie wszystkim, iż bez Ciebie tracę siebie to jednak nadal chcę i muszę pamiętać kim jestem. muszę się zatrzymać i spojrzeć wstecz. wiem, że nie powinienem. to jednak silniejsze ode mnie. czym jest bowiem przykazanie skoro nie rozumiemy jego znaczenia i przede wszystkim, nie możemy go złamać? kilkadziesiąt chociaż sekund z Tobą sprawia, że nie żałuję. chcę więcej. dziękuję.

weź mnie za rękę, nim zacznie się wojna…