marmatmi blog

i weź mnie za rękę, nim zacznie się wojna.

Wpisy z okresu: 1.2009

   kolejna nic nieznączaca notatka osobista. właśnie taki tytuł powinna była otrzymać ta notka. siedemdziesiąty szósty raz bowiem w ciągu sześciu lat, daję upust swoim grafomańskim skłonnościom i użalam się na tym blogu. za tydzien, miesiac lub dwa wstydzic sie bede tego co wlasnie napisalem i niezwykle szczesliwy bede, gdy po pewnym czasie notka ta na zawsze ukryta i zamknieta zostanie w archiwum.

   po tak zachecajacym i szczerym wstepie, do sedna przejde i w unikatowym stylu opisze co i jak sie u mnie waznego wydarzylo w ciagu ostatniego czasu. pare dni temu egzamin DELF zdawalem. po latach za francuski sie zabrac wreszcie postanowilem i chociaz symbolicznie uporzadkowac swoja wiedze zwiazana z tym jezykiem chcialem. na wyniki przyjdzie mi poczekac jeszcze conajmniej z dziesięć dni. walcze takze z przedostatnia sesja i lekki zal mam do samego siebie, ze pomimo iz owa sesja nalezy do najlatwiejszych w historii mojej kariery studenckiej, to jednak oceny w indeksie sa jedynie zadowalajace. problem polega na tym, ze ja juz zmeczony jestem. uczyc mi sie nie chce. kiedys moglem zarwac noc, wypic kilka kaw i nastepnego dnia normalnie funkcjonowac. a dzisiaj? dzisiaj checi pozostaly te same, ale mozliwosci sa inne i to zdecydowanie. po jednej tylko kawie rece mi lataja a serce tak bije mocno, jakby wyskoczyc chcialo i stanac obok. czytam jednak coraz wiecej. po blisko rocznej przerwie ponownie zakochalem sie w slowie pisanym. i nie mam tu na mysli wylacznie ksiazek. powrocilem na lono blogosfery.

   w ostatnim czasie odwiedzilem ponad piecdziesiat przypadkowo wybranych blogow, a takze kilkanascie dobrze mi znanych. i troche smutno mi sie zrobilo. sam nie wiem czego sie spodziewalem, czego oczekiwalem. i nie wiem teraz czy to ja sie zmienilem, czy tez blogi staly sie inne. kiedys latwiej bylo trafic na perelki. byla cala masa blogow charakterystycznych. takich ktore podgladalem, ale balem sie odezwac i cokolwiek skomentowac. obawialem sie tego, ze jestem niegodny aby zostawiac swoj slad na takich wyjatkowych stronach, bo notek i tak na pewno nie zrozumialem. podczas mojej niedawnej wedrowki, zadnej takiej perelki niestety nie odnalazlem. niemal wszystkie blogi staly sie identyczne, takie bezbarwne. wiele ciekawych blogow albo zostalo skasowana, albo tez nie jest aktualizowana od ponad roku czy dwoch nawet. tesknie za czescia z nich. chcialbym przeczytac kolejne zapiski od velia, khan-goor czy tez avangarda28. ostatnim przedstawicielem starej gwardii ktorego znam jest chlopiec-z-plasteliny, ale i u niego zauwazyc mozna lekka tendencje spadkowa. pieknym blogiem jest takze sacrumetprofanum, jednak zapiskow pawła to ja juz od dawna zrozumiec nie potrafie. ciesze sie bardzo, ze w zeszlym roku natrafilem na dwie ciekawe strony: fixier i nothinggirl a takze na zupelna dla mnie nowosc – blog tematyczny – netto.blox.pl. dzieki tym kilku blogom, a takze wszystkich innym ktore w linkach umiescilem wiem, ze warto tu wracac i po blisko sześciu latach, nadal tu jestem.

blip drugi

6 komentarzy

staram sie na nowo poskladac swoje zycie w logiczna calosc, mimo iz trudno to robic bez Ciebie. ciagle czekam majac nadzieje, ze pojawisz sie ponownie w moich drzwiach z tym swoim glupim usmiechem… trzymajac w rece gazete i drapiac sie po glowie, kolejny raz powiesz przepraszam. a ja znowu odwzajemnie twoj usmiech, zlapie Cie za reke i powiem OK. tak po prostu… OK. niech wszystko co bylo zle zniknie kolejny raz. w oddali zobacze nasze wspolne zycie…
w pelnym blasku.

budze sie jednak i to wlasnie jest najtrudniejsze, bo tyle sie ostatnio wydarzylo. w swietle dnia musze stawic czolo prawdzie. w ciemnosci mozna sie oszukiwac, ludzic i snuc marzenia. swiatlo sprawia jednak, ze dostrzegam prawde przed ktora nie da sie wiecznie uciekac, ktorej nie mozna caly czas omijac. szmery w mojej glowie ustepuja miejsca przejrzystym myslom, ktore krystalizuja obraz rzeczywistosci. tajemnice zostaja rozwiazane albo tez okazuje sie, ze nigdy tajemnicami tak naprawde nie byly, bo zawsze wszystko bylo jasne… tylko ta moja chec walczenia z calym zlem, walczenia z ciemnoscia doprowadzila do tego, ze przestalem dostrzegac to co oczywiste. uwierzylem w sny. uwierzylem w nasza bajke.
chcialem wierzyc.

zakochany czlowiek jest taki naiwny. odejdziesz bez slowa a on i tak bedzie czekac na Ciebie trzymajac w rece zolty olowek i dzielac sie swoim bolem i cierpieniem a takze radoscia i szczesciem z kartka papieru. bedzie modlic sie w ciszy ktora zdazyl juz polubic, by znow uslyszec twoj glos, poczuc twoj dotyk, zobaczyc usmiech i ta bezgraniczna milosc w twoich oczach mimo iz, okazala sie ona tylko iluzja, gra, snem…
bede czekac.