marmatmi blog

i weź mnie za rękę, nim zacznie się wojna.

Wpisy z okresu: 4.2008

   
   czekam wciąż na Ciebie. nie jestem już w stanie wyobrazić sobie tygodnia, bez przynajmniej jednego spotkania z Tobą. pierwszy raz w życiu przywiązałem się do kogoś, uzależniłem i fakt ten mnie nie przeraża. jeśli miłość do Ciebie ma mnie zranić, niech i tak będzie. za wszystko trzeba w życiu zapłacić, a ja za kolejne chwile z Tobą gotowy jestem oddać bardzo wiele. weź mnie za rękę, dzielmy nasze smutki i radości, przytul się do mnie i trwajmy tak noc całą, wpatrując się w siebie i wyszukując choć części naszej wspólnej układanki. tylko Ty i ja pod wspólnym niebem, jedyni na całym świecie. byłem ślepy przez całe życie co doprowadziło do tego, że trwałem sam. potrafiłem jednak dostrzec Ciebie. dało mi to poczucie siły i słabości jednocześnie. zrozumiałem, że samotną wyspą to jednak nie jestem i potrzebuję kogoś, potrzebuję Ciebie. pomimo tego, że ranią mnie Twoje słowa, boli mnie Twój dotyk, to jednak zdecydowanie bardziej cierpię gdy Ciebie nie czuję. mam nadzieję, że to kiedyś zobaczysz, że zamieszkasz ze mną w pokoju trzecim, że dostrzeżesz mnie tak jak ja Ciebie widzę. 

   zagraj ze mną w pewną grę
. zasady znasz. mam jedną kulę w magazynku. pociągnij za spust. krzycz. zwiąż mnie jeśli chcesz, bo i tak bez Ciebie nie mam nic i nie chcę trwać. wielu rzeczy o mnie nie wiesz. natomiast ja wiem, że pod pewnymi względami Twoi koledzy są lepsi ode mnie. nie będę mógł zapewnić Ci tego wszystkiego, co tak bardzo lubisz. zagwarantuję Ci jednak coś, czym sam gardziłem przez swoje całe dotychczasowe życie, a czego wartość doceniłem dopiero niedawno. dam Ci poczucie bezpieczeństwa, ale od Ciebie żądam tego samego. obiecuję, że każdy nasz kolejny wspólny dzień będzie inny od poprzedniego. bezpieczeństwo wbrew pozorom wcale nudy nie musi oznaczać. a nawet jeśli… to chciałbym się nudzić z Tobą zawsze, w sekundzie każdej, przez całe życie. nie umiem już żyć tak jak wcześniej. nie chcę po prostu. otworzyłem oczy. nie jestem już statystą ani nawet pierwszą gwiazdą w moim własnym trwaniu. jestem połową całości. wysyłam Ci zaproszenie. proszę, przyjmij je i zostań drugą częścią mnie.

   zwyczajnych dni już nie ma. schowajmy się razem przed cieniami z przeszłości. nie widzę sensu aby walczyć z nimi zwłaszcza, że to wymaga ogromnej energii a niewiele mi jej już zostało. podążajmy ku przyszłości i doprowadźmy naszą podróż do kresu. wyciągnij wtyczkę z gniazdka, zasłoń okno, usiądź na środku pokoju, zamknij oczy i posłuchaj ciszy. wsłuchaj się we mnie. mam Ci do przekazania kilka historii, które trzeba zrozumieć, które trzeba poczuć, bo opowiedzieć ich za pomocą słów nie jestem w stanie. nie osądzaj mnie, po prostu zaakceptuj. nie uciekaj. jestem taki sam jak inni, ale modlę się aby pewnego dnia stać się unikatowym w Twoich oczach. słabość i żal mieszają się z siłą i szczęściem. poznaję dzięki Tobie zupełnie nową paletę uczuć. obecnie fascynuje mnie to i ekscytuje, ale jednocześnie kiedyś przerażało. nie boję się już jednak.
opowiedz mi bajkę. uwierzę.

   nie milcz już więcej gdy patrzysz na mnie. weź mnie za rękę i niech zacznie się ten wielki plan o którym tyle od Ciebie słyszałem. w chaosie dłużej żyć już nie chcę. nic i tak nie kończy się źle. wszystko jest jednak inne niż spodziewałem się, że będzie. na twarzy mojej pojawia się grymas za którym przecież nie ma żadnych emocji. nic nie jest prawdziwe. nawet moja tęsknota i pozorna miłość do Ciebie, to tylko iluzja. twór sztuczny który zrodził się w mojej głowie z powodu pustki, która wkradła się do mojego życia. jeśli kaprysu mojego zaspokoić nie możesz i nie chcesz być ze mną, to lepiej odejdź stąd. z kimś innym zagram w moją grę. następnym razem nie będę jednak aż tak głupi. wyciągnę wnioski ze znajomości z Tobą i kolejnej osoby nie zapoznam z zasadami owej zabawy. to da mi przewagę, dominację którą straciłem przez Ciebie. dobrym graczem jesteś, bo umiesz blefować. nadal jednak pragnę Ci wierzyć i ufam Ci. dzięki Tobie dostałem piękną iluzję szczęścia, miłości i namiętności. mimo tej całej obłudy, tego całego kłamstwa, nie odbieraj mi tej bajki i nie uświadamiaj mnie. nie teraz. uwierz w moją historię.

żółty ołówek zamieniłem na czarny długopis. rozpoczynam nowy rozdział mojego życia, którego nie będzie można już w żaden sposób wymazać.

znowu się zgubiłem. wszystko co udało mi się zbudować przez tych ostatnich kilka miesięcy, okazało się iluzją. nie wystarczy chcieć, trzeba także móc. szczęście które osiągnąłem, było piękne. trwać wiecznie jednak nie mogło, bo nie dzieliłem się nim z nikim. wychodziłem z błędego założenia, że lepiej o niektórych rzeczach nie wiedzieć. straciłem sporo czasu i naprawdę nie wiem dlaczego do tego dopuściłem. żyłem w zawieszeniu czekając na coś, co być może nigdy się nie wydarzy. realizowałem marzenia innych wierząc, iż są także moimi. doprowadziłem do sytuacji, kiedy z własnej woli straciłem to co naprawdę kochałem. czuję się silniejszy? być może tak, ale jednocześnie głupszy. stałem się zużyty. a ponieważ jestem głupszy niż kiedyś, to obecnie nadal czekam.

człowiek nie jest stworzony do samotności. coraz większego przekonania nabieram, że jestem chyba wyjątkiem. zawsze chciałem być wolny a każdy związek jaki miałem do tej pory, w większym lub mniejszym stopniu mnie ograniczał. unikałem więc ich jak tylko mogłem. kolejnym powodem tej mojej wiecznej ucieczki było to, że znam tylko jedną naprawdę szczęśliwą parę. chciałbym też mieć kogoś kogo pokocham, ale skoro to udaje się tak niewielu osobom, to może lepiej przestać szukać? zwłaszcza, że po rozstaniu jest zawsze gorzej niż było wcześniej. kiedyś wydawało mi się, że jestem zakochany. i nagle coś mnie trafiło – w zupełnie przypadkowej sytuacji, w ułamku sekundy uzmysłowiłem sobie, że tak naprawdę wcale nie kocham. od tak… po prostu. nie chciałbym, aby ktoś kiedyś we mnie się tak odkochał. nagle i bez żalu…

dużo czasu spędzałem ostatnio na różnego typu portalach społecznościowych. postanowiłem się ograniczyć i w chwili obecnej konta posiadam tylko/aż na dwóch. wysyłam i przyjmuję zaproszenia i jaram się rosnącą liczbą znajomych mimo iż tak naprawdę, większości z nich nawet nie lubię. stało się też coś, czego nie przewidziałem bo sądziłem, że to niemożliwe jest. mianowice o blogu zapomniałem niemal zupełnie. pomyślałem o nim dzisiaj przez przypadek w sumie. skojarzyłem daty paru wydarzeń i policzyłem, że ta stronka istnieje już 5 lat. z większą lub mniejszą aktywnością tutaj bywam (ostatnio ze zdecydowanie mniejszą;) ale jednak nadal TU jestem. wiele osób przewinęło się u mnie przez linki – większości pewnie nawet nie pamiętam. jest jednak kilka osób z którymi na netowe warunki można powiedzieć, że się przyjaźnię. część wartościowych znajomości przeniosłem także do reala. tego się nie spodziewałem, bo zakładając tego bloga i wysyłając smsa chciałem mieć po prostu własne miejsce w sieci – nie wiedziałem, że zawrę tym sposobem nowe znajomości. mam też miejsce, gdzie z dystansem mogę spoglądać na swoją przeszłość i zastanowić się nad przyszłością.

a co z teraźniejszością? postanowiłem, że dzisiejszy dzień będzie naprawdę piękny. to będzie MÓJ dzień, mój czas. i niech tak trwa, a ja będę cieszyć się nim w każdej minucie. jutro pomyślę co robić dalej.

dzisiaj jestem szczęśliwy.