świat pogrążony w półmroku jest jakiś inny… lepszy. uciekam od wzroku marmurowego posągu schowany za bambusową roletą. rozpacz miesza się ze szczęściem i kiedy tak siedzę i patrzę za siebie widzę, że w moim życiu było kilka chwil niezaprzeczalnej radości. kilka wydarzeń sprawiło, że jestem taki jaki jestem i zastanawiam się czy szczęście dane jest nam na zawsze. grać nie umiem a intuicji słuchać już nie chcę. ja wierzę… wierzę w lepszy świat, wierzę w siebie a także w to, że chwil bezkresnej radości jest jeszcze wiele przede mną.

czasami zupełnie na niczym i na nikim mi nie zależy… taką pustką emocjonalną staję się i otaczam się nią coraz częściej i coraz chętniej. patrzę przez okno swojego własnego wynajętego mieszkania i widzę szarych ludzi, którzy przecież podobnie jak ja, mają do opowiedzenia jakąś historię. historię której jednak nikt nie chce przeczytać i której nikt nigdy nie pozna. trudno mi mówić „do widzenia” bo wiem, że tak naprawdę oznacza ono „żegnaj”. nie chcę Cię tracić… nie dzisiaj. uśmiechnij się do mnie, powiedz że to wszystko to tylko szpan, że to gra i że tak naprawdę to kochasz mnie. każda chwila z Tobą to właśnie radość w czystej postaci.

nie wiem co zrobić mam, żeby czas zatrzymać. żeby zatracić się w chwili, stracić przeszłość i przyszłość… zachować tylko teraźniejszość i żyć w niej bez wyrzutów sumienia. zawsze dostawałem to czego chciałem, jednak to właśnie chwile których nie planowałem, których nie przewidziałem dały mi radość największą i to właśnie je z pewnością wspomnę w chwili śmierci. tak właśnie się zastanawiałem nad tym ostatnio i do wniosku doszedłem, że wolałbym wiedzieć kiedy umrę. przygotowałbym się do tego jakoś psychicznie, dokończył wiele spraw. nie chcę odchodzić nagle, bo całe życie to robię. chcę mieć czas, aby sprowadzić resztę mojego życia na właściwe tory i rozpocząć parę spraw, które już bez mojej obecności doprowadzą do Twojego szczęścia.

seksu z Tobą to właściwie nie pamiętam. nie chcę przez to twierdzić, że było mi źle, ale wiele czynności mechanicznie się wykonuje, wspomnienia z czasem się zacierają… nigdy nie zapomnę jednak tych naszych wyjątkowych chwil. tego pierwszego spojrzenia, dotknięcia dłoni, kojącego głosu, uśmiechu który niebo przybliżał. to warto pamiętać… trzeba po prostu. dzięki Tobie pierwszy raz chciałem zasnąć przytulony do kogoś a nie odwrócić się na drugi bok.

z Tobą zamykam pewien rozdział mojego życia, następny rozpocznie się już bez Ciebie. będzie zupełnie inny od poprzedniego. jaki? wbrew pozorom i na przekór tego co teraz czuję, będzie lepszy.
i jedyne co teraz mam Ci do przekazania to: proszę, pamiętaj nasze wspólne chwile… pamiętaj mnie.
teraz spać idę… na chwilę tylko. obudzę się już w innym miejscu, w innym świecie gdzie będziesz wspomnieniem. pięknym, bolesnym ale już jednak tylko wspomnieniem. wezmę do ręki żółty ołówek i zacznę pisać kolejny rozdział mojego życia.

do widzenia