chciałbym zaprosić Cię do mojego pokoju trzeciego. jest to magiczne dla mnie miejsce, takie przeciętne ale jednocześnie całkiem niezwykłe. to pokój w którym jestem bezpieczny, gdzie nie dosięgają mnie zmagania życia zewnętrznego, gdzie nie ma smutku i płaczu, gdzie życie ma tylko jeden, słodki smak bez nutki goryczy. wewnątrz pokoju trzeciego znajduje się jeden mały okrągły stolik z białą świecą na środku, malutkim obrusem i dwoma talerzykami. sztućców jednak nie posiadam – jeśli to dla Ciebie problem wielki, bo boisz się że ręce pobrudzisz, to mogę Cię z przyjemnością wielką nakarmić. w pokoju trzecim ściany są żółte i zielone oraz jest tylko jedno małe okno, ale i tak wiecznie zasłonięte. jest także czerwony dywan na którym tańczyć będziemy mogli przez noc całą, aż całkowicie zatracimy się we własnych spojrzeniach i nauczymy się każdego skrawka naszej twarzy na pamięć. do pokoju trzeciego pasuje tylko jeden klucz i jedyną osobą która jest w jego posiadaniu jestem ja. na znak mojego wielkiego zaufania, mojej wielkiej do Ciebie sympatii i całkowitego oddania chciałbym Tobie go ofiarować. może Ci się wydawać, że to niewiele, że to tylko kawałek metalu… jednak tak naprawdę to kawałek nieba, to drzwi do raju do którego Ciebie właśnie zapraszam i który ofiarować Ci pragnę.

pytanie brzmi jednak, czy zechcesz przyjąć zaproszenie?

wiem, że to trudna decyzja. śpieszyć z odpowiedzią się nie musisz, jestem cierpliwy. poczekam więc tak długo jak będzie trzeba. na kogoś takiego jak Ty, warto. zależy mi na tym, by Twoja decyzja przemyślana była. jak pamięcią wstecz sięgnę, to nie przypominam sobie by ktokolwiek kiedyś serce mi złamał. przez całe życie udało mi sie tego uniknąć, więc nie chciałbym by teraz coś się zmieniło. nie angażowałem się, bo się bałem. przerażał mnie jednak strach przed tym, że to ja kogoś zranię niż gdybym to ja miał cierpieć z powodu nieszczęśliwej miłości. dlatego, każdy związek jaki miałem był bezpieczny. obie strony znały zasady. pierwszą i najważniejszą z nich było to, że klucz do pokoju trzeciego należy tylko i wyłącznie do mnie i nikt inny wstępu tam nie ma. wiązało się to także z zakazem próśb o ten klucz. kiedy zasada łamana była, następowało pakowanie manatek i powrót…
do domu?

nadal jestem przy biurku i trzymam w ręce żółty ołówek.

piszę list do Ciebie. nic jednak poza najzwyczajniejszymi „dzień dobry”, „witaj” i „pozdrawiam” napisać nie jestem w stanie. przeraża mnie myśl, że nie odpowiesz na mój list, że uznasz, że to spam i wykasujesz go nie rozumiejąc nawet, jak wiele kosztowało mnie napisanie tych słów kilku, jak wiele znaczy dla mnie klucz do pokoju trzeciego i jak wiele zrobiłbym dla Ciebie, by choć raz, choć na chwilę zobaczyć uśmiech na Twojej twarzy. popełniłem jednak błąd? bo celowym działaniem to trudno nazwać. wysłałem bowiem owy list do niewłaściwiej osoby. taka pomyłka zwykła. nie sądziłem nawet, że tak znaczące w skutkach konsekwencje wywoła i jaką cenę przyjdzie mi za nią zapłacić. a ja lubię pieniądze. nie myślę o nich w kategoriach marzeń jakie spełnić mi pomogą, tylko jak o przyjaciółce. przyjaciółce, która bezpieczeństwo jest mi w stanie zapewnić, która mnie rozumie, nie osądza i nie oczekuje niczego ode mnie, bo sama wierna mi nie jest.

większą radość daje mi planowanie przyszlości i wspominanie przeszlości niż próby zrozumienia i zagospodarowania teraźniejszości.