z wykopalisk pierwszych w swoim życiu wróciłem. do końca swoich dni wspominać będę panią Ałłę i 100 sposobów na mortadellę, małą złą dziewczynkę, terrorystów z ameryki, kinoteatr z biletami i wnętrzem rodem z prl-u, wiejski Standard, sklepikową Jagódkę oraz sołtysową z teleskopem ;)
archeologia jest jak baśń z tysiąca i jednej nocy.*
obawiam się jednak, że nie potrafię czytać. ostatni rok był piękną przygodą, ale czas ruszać dalej i od października… dzień dobry na prawie oraz reaktywacja politologii.

kiedy szliśmy zalewanymi złocistym blaskiem zachodzącego słońca bizantyjskimi ulicami, naszła mnie refleksja, że nawet w najdziwaczniejszych okolicznościach, w najtrudniejszych chwilach naszego życia, mimo wielkiego oddalenia od domu i znanego świata, bywają chwile niezaprzeczalnej radości.^

straciłem coś pięknego w ostatnim czasie; coś czego opisać nawet nie potrafię; coś czego w dłonie nawet wziąć nie mogłem; coś czego nawet nie spotkałem… jednak najdziwniejsze jest to, że owo coś poznałem.
teraz już zawsze będę się zastanawiać, co by było gdyby…

pisać nie potrafię już tak jak dawniej i nawet tego zbytnio nie żałuję. to dziwne bo nie sądziłem, że kiedyś będę w takim momencie życia, kiedy przelewanie swoich myśli na papier, albo stukanie w klawiaturę stanie się dla mnie trudne do wykonania i niemal całkowicie niepotrzebne. człowiek się zmienia i nawet tego nie zauważa. a czas nieubłaganie płynie…

* Rudolf Drossler
^ Elizabeth Kostova Historyk

PS czy tylko mnie zbulwersowała wiadomość o tym, że Międzynarodowa Unia Astronomiczna wykreśliła Plutona z listy planet? tak jak powiedział Alan Stern, to fatalna decyzja i czysty przykład naukowego niechlujstwa.

PPS może jestem zbyt przewrażliwiony, może jestem zbyt wymagający, może jestem zbyt małostkowy, ale… wkurza mnie to gdy przychodzi się do mnie bez zapowiedzi w niedzielne popołudnie i wymaga się ode mnie podania czegoś do przekąszenia, do picia i puszczenia jakiegoś fajnego filmu, krytykując jednocześnie bałagan w kuchni… a może by tak ktoś czasem pomyślał, aby wpaść do mnie z jedzeniem, piciem oraz z fajnym filmem? nie wkurzałbym się nawet wtedy o brak wcześniejszej zapowiedzi złożenia mi wizyty i o ewentualne krytykowanie bałaganu…