marmatmi blog

i weź mnie za rękę, nim zacznie się wojna.

Wpisy z okresu: 5.2005

frugo

33 komentarzy

czasami mnie się tak bardzo nic nie chce. wiem, że mi ufasz. jednak nic o mnie nie wiesz – nic, rozumiesz? przeznaczenie? przeznaczenie jest zwykła sugestią, iluzją. nie oddychaj mną, bo ja gniję. gniję od środka. znowu mnie boli – bardzo boli. jak ty byś się czuła, gdyby osoba którą lubiłaś prosto w oczy powiedziałaby ci wszystkie twoje wady? wady których się wstydzisz, które ukrywasz z którymi walczysz? mogę tylko podziękować, że w przeciwieństwie do niego, powiedziała mi to prosto w twarz a nie za plecami obgadywała. nieważne jak mówią, ważne żeby mówili. wydawało mi się, że wyznaję tą zasadę a to chyba nieprawda.

chcę już spać. nie mam już chęci i sił do dalszej walki. bo ja nie mam z kim ani nawet z czym walczyć. bunt nie istnieje. stał się elementem szoł. zarówno politycznego, biznesowego jak i społecznego. nie mam już nic, nawet tego buntu który daje pozorne poczucie wolności. chcę się wyrwać z tej fałszywej rzeczywistości. chcę biec ku wolności, ku własnej osobowości. mam duże możliwości, ale jeszcze większe ograniczenia. dostałem propozycję pracy w burdelu. łatwa i w miarę dobrze płatna praca. mając do wyboru 250 złotych za cztery weekendy stania za barem lub 500 złotych za jedną noc w trójkącie, wybieram trójkąt.
przyjemność + kasa = dziwka.
przykre jest to, że nie widzę alternatywnego rozwiązania tego równania. podobno mam lukrowaną twarz, więc łatwo mi będzie znaleźć sponsora lub sponsorkę.

bo w tym fachu płeć znaczenia nie ma. nawet w najdrobniejszych codziennych sprawach, płeć ważna nie jest. teraz równie często jak z chłopakami, z dziewczynami można iść na piwo. a w seksie? dupa, to dupa. kasy jednak nie potrzebuję. mam jej wystarczająco wiele. jak zrobię z siebie kurwę, to nie dla hajsu. więc dlaczego? dla pokazania fuck you całemu światu. jednak to będzie śmieszne. z socjologicznego punktu widzenia, moje skurwienie się jest wielce prawdopodobne. dzieciaki z dobrych domów często uciekają i staczają się. skoro więc świat oczekuje mojego fuck you, to co mogę zrobić?

czemu przebieracie mnie w te garniturki? może ja wcale nie chcę poznawać tych ludzi? nie chcę dawać buzi w policzek tym paniom i podawać ręki tym panom. bo ja pieniędzy nie chcę. wystarczy mi domek w górach w którym zamieszkam z ukochaną osobą. kłamię. domek w górach byłby dla mnie idealnym miejscem, ale na wakacje. nie mógłbym spędzić w nim całego życia. ukochana osoba? ja chyba boję się kochać – nie umiem tego. pozbawiliście mnie nawet tego pięknego uczucia. bo czym jest miłość? najpierw chemią a później przyzwyczajeniem. ja tego nie chcę. miłość nie jest niczym niezwykłym. to tylko czysty proces. proces który można zatrzymać lub zagłuszyć innym procesem. zostaw mnie. odejdź. kiedyś łatwiej było. jak kali ukradł krowę, to kaliemu w łeb się dawało. a teraz to nie wiesz nawet kto wrogiem twoim jest a kto przyjacielem. facet z którym w ławce siedzisz, może pukać twoją dziewczynę, kelner może napluć ci do zupy a babcia w kiosku ukraść kilka groszy. koleś nazywający cię dupkiem może mieć rację i być ci bardziej życzliwy niż ziomalek.

to już blisko pięć lat od czasu, kiedy odeszłaś. nie płakałem za tobą, bo nie potrafiłem. ale brakuje mi ciebie. czasami zastanawiam się co byś o mnie teraz myślała, gdybyś nadal żyła. czy byłabyś ze mnie dumna, a może byś się mnie wstydziła? jeśli istnieje coś takiego jak dobry moment na śmierć, to ty wybrałaś najgorszy z możliwych. wszystko zaczęło się sypać. swoją obecnością scalałaś to wszystko. dopiero teraz to dostrzegam. będę żył. mam nadzieję, że spodobałoby ci się to, co byś zobaczyła.

przepraszam. bredziłem. to dlatego, że tlenu się nawdychałem. kończę już, bo na solarium muszę lecieć. później jeszcze siłka, boisko i kosmetyczka. wieczorem przejrzę sobie logo – nowy magazyn dla mężczyzn. dzięki niemu, dowiem się co warto wiedzieć i co warto kupić. a co ważniejsze, poznam 503 rzeczy które muszę mieć! a w nocy moim największym problemem będzie to, czy przejdę przez bramkę w nowym klubie.

no i zabolało. nie wiem nawet dlaczego. a może wręcz przeciwnie – wiem dokładnie dlaczego tak się stało, ale głupio mi samemu przed sobą przyznać, że stałem się jednym z tych chłopców z których wcześniej się śmiałem. stałem się na tyle próżny, że teraz wierzę we wszystkie piękne słówka jakie usłyszę pod swoim adresem. zapomniałem, że nie tylko ja potrafię ładnie mówić o niczym. zapomniałem, że mogę zostać oszukany i wykorzystany. nie dopuszczałem do siebie tych myśli, bo uważałem siebie za faceta w miarę inteligentnego i niebrzydkiego. teraz wiem, że jestem jeszcze naiwny i bardzo niedoświadczony. zbyt idealistycznie patrzyłem na wiele spraw i co gorsze, nadal tak patrzę. spodziewam się więc tego, że wkrótce znowu poczuję ból. ale ten następny będzie już zupełnie inny, bo uczę się na błędach i drugi raz do takiej sytuacji jaka zaistniała teraz nie dopuszczę.

ale jak się nad tym dłużej zastanawiam, to bez bicia przyznać muszę, że moje ego zostało mocno połechtane całą tą sytuacją. duża część mnie ucieszyła się faktem, że zostałem potraktowany tylko i wyłącznie jak chłopiec od seksu. nic więc dziwnego, że wielu kobiet i ogólnie – wielu ludzi zrozumieć nie mogę, skoro sam siebie nie znam a tymbardziej nie przewiduję swoich myśli i zachowań. jedynym pozytywnym aspektem tego wszystkiego jest to, że sam ze sobą nudzić się nie mogę.

patrząc w lustro muszę zacząć zdawać sobie sprawę z tego, że nie wszyscy widzą to samo co ja.