- co robisz?
- a biblię sobie przeglądam.
- dlaczego? przecież to takie untrendy – takie passe.
- odpowiedzi szukam. mam zbyt wiele pytań, na które brak odpowiedzi.

- odpowiedzi szukasz? zadaj mi pytanie. postaram się ci na coś przydać i być może pomogę ci w rozwiązaniu kilku zagadek.
- otarłem się o śmierć, mój znajomy ma wirusa hiv, kilkaset dzieci zginęło… czemu to wszystko? jaki jest tego cel? dlaczego mi się udało? dlaczego ja żyję a inni nie? dlaczego ja jestem zdrowy podczas gdy inni chorują? wierzę w to, że jesteśmy częścią jakiegoś wielkiego planu. wierzę w to, że żyję bo mam jakąś misję do wypełnienia. nie wierzę w to, że moje życie jest sumą przypadków. ostatnie wydarzenia skłaniają mnie jednak do zadania sobie pytania, czy aby na pewno jest ten wielki plan.

- co zmieni się w twoim życiu, jeśli poznasz odpowiedzi na te pytania? czy jeśli wielki plan istnieje, albo go nie ma, to zaczniesz żyć inaczej z tego powodu?
- chyba nie.
- skoro nie, to czemu tracisz czas na zadawanie sobie pytań na których uzyskanie odpowiedzi nie jest niczym ważnym?

- sam nie wiem. to był dla mnie ciężki rok. płakałem, śmiałem się, wiele osób pożegnałem ale też bardzo wiele wartościowych przywitałem. był czas, kiedy wydawało mi się, że ten rok zmarnowałem. dzisiaj wiem jednak, że ten rok bardzo mnie wzbogacił. w ciągu tego okresu wydarzyło się w moim życiu więcej niż przez całe życie do tej pory. przez ostatnie wydarzenia mam wrażenie, że klosz w którym żyłem zaczął pękać. zasmakowałem życia. jest ono ciekawsze niż książki opisują albo filmy pokazują. życie cudem jest. zrobię wszystko, żeby go nie zmarnować. zrobię wszystko, aby każdą chwilę wykorzystać maksymalnie. nie chcę kiedyś żałować, że czegoś w życiu nie spróbowałem. już kilkakrotnie o tym pisałem, ale warto to powtórzyć: nikt nie ma prawa nas kontrolować i mówić jak mamy żyć. jeśli krzywdy nikomu robić nie będziemy, to co to kogo obchodzi jacy jesteśmy.
a tak właściwie, to kim ty jesteś?

- jestem moralnością. jestem sumieniem. jestem głosem serca każdego człowieka, jednak niestety wielu ludzi potrafi mnie zagłuszyć. wielu nie chce mnie słuchać a tylko pozwalając mi dojść do słowa udowadniają, że nadal są ludźmi. teraz niestety, muszę powiedzieć ci już do widzenia.
- również mówię ci do widzenia. czasami na pewno czekają mnie momenty, kiedy będę chciał powiedzieć ci żegnaj na zawsze. tak byłoby bowiem najłatwiej – znieczuliłbym się na wiele spraw i zajął czubkiem własnego nosa. jednak tego nie chcę, bo mam zamiar moje życie przeżyć godnie. nie chcę mieć klapek na oczach – chcę zachować trzeźwość myślenia. tak więc… do widzenia.

* * *

dziękuję. dziękuję za to, że byłeś.
niezależnie od tego w którym momencie się pojawiłeś – czy towarzyszyłeś mi w mojej podróży od końca kwietnia 2003 roku czy od początku września 2004, dziękuję ci za to, że trafiłeś w to miejsce i w nim zostałeś. nieważne czy zostałeś jako gość, czytelnik czy jako znajomy – ważne dla mnie jest to, że byłeś. tych kilkanaście miesięcy blogowania dało mi bardzo wiele. nauczyłem się opisywać i rozmawiać o swoich uczuciach. czytając swoje notki mogłem zauważyć jak zmieniały się moje poglądy na wiele spraw i zaobserwowałem proces pękania klosza pod którym żyłem. mogłem patrzeć na swoją wędrówkę do dorosłości. nie twierdzę, że jestem już poważnym facetem – w wielu kwestiach nadal czuję się dzieciakiem, jednak nie jestem już takim szczylem jakim byłem półtora roku temu. blogowanie przyniosło mi jeszcze inną korzyść i uszczęśliwiło mnie dzięki znajomościom, które zawarłem. dzięki tej stronce kogoś z was poznałem osobiście i nasza znajomość netowa powoli przemienia się w przyjaźń w realnym świecie. mam nadzieję, że na tym nie koniec i wkrótce jak nie wszystkich, to przynajmniej kilkoro z was będę miał przyjemność poznać. jeszcze raz, bardzo dziękuję za waszą obecność i nie pozostaje mi już nic innego, jak tylko życzyć wam…
wszystkiego najlepszego!