marmatmi blog

i weź mnie za rękę, nim zacznie się wojna.

Wpisy z okresu: 4.2004

bonus

25 komentarzy

w obawie przed wprowadzeniem przez Unię Europejską opłaty manipulacyjnej od nowych notek, postanowiłem wyprzedzić posunięcia podwyżkowe przez blog.pl! jestem niezwykłym cwaniakiem i nie będę spokojnie czekać do pierwszego maja i biernie obserwować nieuczciwych działań marketingowych! o nie! nie ze mną te numery!

jest to notka gratisowa, zapasowa, na wszelki wypadek, przezornie bonusowa.

nie chcę iść do UE! mnie w Polsce dobrze! nie dam się stąd wykurzyć, dlatego biegnę do hipermarketu zrobić zapasy cukru! choćby mnie próbowali wziąć głodem, ja się nie poddam!
mam do siebie jednak wielki żal… aż do ostatniej chwili wierzyłem Justynie Pochanke, że żadnych podwyżek nie będzie! akurat! jaki ja byłem głupi, jaki naiwny… biednemu zawsze wiatr w oczy! cukier w oszołomach i innych takich podrożał prawie o złotówkę!

i skąd się biorą te proporcje?
15% cen towarów podrożeje;
33% cen towarów potanieje;
52% cen towarów pozostanie bez zmian!

to czysta manipulacja NBP! panie Balcerowicz… nie ma dyskusji! pana pięć minut właśnie dobiegło końca! musi pan odejść!

przewodniczący Lepper i laureatka pierwszej edycji rozdania TAMRAMów Renata Beger, zagwarantują Polsce stabilizację i bezpieczeństwo! a jak! pan Andrzej obiecał nam nawet lepperwagen!

już odliczam dni do końca niepodległości Polski… łezka mi się w oku kręci kiedy pomyślę, że nie zawsze byłem patriotą… czasami kupowałem amerykańską gumę do żucia. tak wiem! jestem zdrajcą! ale jedyne co teraz mogę zrobić, to pozostać wiernym III Rzeczypospolitej Polskiej aż do końca kwietnia i zaopatrywać się w prawdziwie polskie produkty – póki jeszcze UE ich nie wykradła.

ocean

43 komentarzy

jaki byłem? jaki jestem? i jaki będę?
często się nad tym zastanawiam, ale nie wiem czy na pewno chcę uzyskać odpowiedzi na te pytania. zmieniam się. każdego dnia zdobywam doświadczenie, które wpływa na moją osobowość. i co ważniejsze, nie zawsze jest to pozytywny wpływ.

10 lat temu…

… czekałem z niecierpliwością na kolejny numer Kaczora Donalda; grałem w nogę; nie mogłem się doczekać weekendów, żeby wreszcie robić to, na co miałem ochotę; bawiłem się w wojnę; chciałem spalić domek barbie mojej siostry; marzyłem, żeby być już dorosłym – wydawało mi się wtedy, że będę kierowcą autobusu, strażakiem, lekarzem, śpiewającym aktorem i wreszcie faraonem.

dzisiaj…

… moim priorytetowym celem, jest bycie szczęśliwym. jestem również w dość trudnym wieku – jednego dnia wydaje mi się, że jestem odpowiedzialnym facetem a następnego, biegam na imprezy i zastanawiam się, kto dzisiaj nie pije aby ustalić z nią/nim, żeby odprowadził/a mnie do domu. wczoraj uświadomiłem sobie również, że nie widzę ludzi. nie pamiętam imion osób, które nie są dość lubiane bądź popularne. nazywamy je dziobakami i taki jest porządek mojego wszechświata. kumpel to kumpel, dziewczyna to dziewczyna, przyjaciółka to przyjaciółka ale tylko wtedy, gdy jest ładna a dziobak to dziobak.
myślę również o swojej przyszłości. odbieram to bardzo pozytywnie. dlaczego? boję się bowiem momentu, kiedy w moim życiu nie będzie już miejsca na plany a zacznie się ono kręcić tylko i wyłącznie wokół wspomnień. skoro marzę, to jeszcze wszystko jest w jak największym porządku. jestem teraz w najpiękniejszym okresie życia i nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, kiedy miałby się on skończyć. miewam też stany depresyjne, ale jak się dowiedziałem 3/4 osób przed dwudziestym rokiem życia, przeżywa to samo co ja. tak więc nie ma się czym chwalić, ale nie ma też co panikować z tego powodu =P

za 10 lat…

… będę magistrem politologii; będę miał ugruntowaną pozycję pisarską i aktorską; będę szczęśliwie zakochany i przygotowany na narodziny mojego pierwszego dziecka; będę znakomitym ojcem – nie ma to jak skromność =P ; będę podróżować po świecie nie musząc rezygnować tym samym z jakiegoś kursu, albo nowego sprzętu… tyle tylko, że trochę zbyt dużo tych będę. wiele razy życie niszczyło już moje plany. ale wszystko jak do tej pory, kończyło się dla mnie dobrze. mam więc nadzieję, że mój fart pewnego dnia mnie nie opuści.

byłem niewinny.
jestem jednym z miliardów istnień na ziemi, kroplą w morzu życia. decyduję o sobie i sam wybieram gatunek filmu, jakim jest moje życie. jestem jego reżyserem i głównym aktorem. ale nie zawsze mam wpływ na to, kto jest jego scenarzystą i producentem.
będę szczęśliwy.

piękno jest prawdą, prawdziwym pięknem – to wszystko czego możesz być pewnym na ziemi i wszystko co powinieneś wiedzieć.

* John Keats

a ja kłamię – i to nawet dosyć często, jednak nie nałogowo. najczęściej zdarza mi się koloryzować fakty, jeśli chodzi o relacje między dziewczynami.

czas teraźniejszy

Sylwia – czy Beata mówiła coś na mnie?
Marek – ależ oczywiście, że nie!
Sylwia – na pewno? trochę ją ostatnio zawiść bierze. w końcu odbiłam jej chłopaka.
Marek – naturalnie, że jestem pewny! ale może byś tak starała się poznać bliżej Anetę?

15 minut wcześniej

Beata – Sylwia nie jest chyba najodpowiedniejszą osobą, która mogłaby się zająć tymi kserówkami.
Marek – ???
Beata – no wiesz, jest przecież zajęta Maćkiem.
Marek – ???
Beata – biedaczka jest tak niedowartościowana, że musi zbierać resztki po mnie.

30 minut później

Beata – cześć!
Sylwia – witam!
cmokasek
Marek – =)

byłem również świadkiem podobnej sytuacji między dwoma kumplami. jednak w tym wypadku, skończyło się na rozbiciu butelki na głowie konkurenta. kłamię jeszcze w paru innych przypadkach. oszukuję, aby kogoś nie zranić, kłamię aby w szerokim znaczeniu tego pojęcia – pomóc sobie. tak jak już kiedyś napisałem, wolę wysłuchać słodkiego kłamstwa niż gorzkiej prawdy. dlaczego? posiadam taki radar dzięki któremu wyczuwam, kiedy ktoś oszukuje. miło jest popatrzeć jak osobnik X męczy się i tworzy własną historię. kiedy byłem młodszy, robiłem żarty w Prima Aprillis. ale to było dawno temu i nieprawda =P

statystyki
korzystam ze stat4u i jeszcze jednej, która została mi przydzielona do aliasu przez www.dot.tk. rzadko do nich zaglądam bo wychodzę z założenia, że nieważne ile osób odwiedza tego bloga bo i tak, będę go prowadzić. ale raz na jakiś czas, zdarza mi się do nich luknąć. zrobiłem to dzisiaj i jaki wniosek? każda statystyka rządzi się własnymi prawami. ilości odwiedzin i ich czasy się nie pokrywają. stat4u i tokelau twierdzą zupełnie co innego – a różnica jest spora. wynika z tego, że ktoś – a raczej coś tutaj kłamie =P