marmatmi blog

i weź mnie za rękę, nim zacznie się wojna.

Wpisy z okresu: 6.2003

aborcja

99 komentarzy

długo zastanawiałem się nad tym, czy napisać notkę na ten temat. moje stanowisko odnośnie aborcji, jest już ugruntowane. nic nie jest w stanie mnie przekonać, że trzeba zalegalizować zabijanie nienarodzonych. w tym przypadku, chyba poraz pierwszy zagadzam się z ligą polskich rodzin i młodzieżą wszechpolską. jeśli aborcja zostanie zalegalizowana, uważam że równie dobrze możemy wpuścić stado pseudofeministek z tasakami do domów dziecka i niech tam zrobią „porządek”. niech pozabijają wszystkie dzieci, bo i tak nikt ich nie kocha. jak kobieta nie chce mieć dziecka, to niech się zabezpieczy. jeśli natomiast, zabezpieczenie okaże się niekuteczne, niech kobieta urodzi to dziecko i odda do adopcji. jest wiele małżeństw, które chcą mieć dzieci a z różnych przyczyn nie mogą. oni się zaopiekują tym dzieckiem – stworzą mu rodzinę.
stawiam się w sytuacji tego człowieka, którego zwolennicy aborcji wygodnie nazywają embrionem. wolałbym wychować się w domu dziecka i w przyszłości coś osiągnąć – zostać prawnikiem, lekarzem lub choćby nawet nauczycielem niż skończyć w ten sposób:
zdjęcia
nikt nie ma prawa zabijać innego człowieka – a tym bardziej rodzic. jeśliby temu dziecku, naprawdę nie podobałoby się na tym świecie, zawsze może popełnić samobójstwo. nikt nie ma prawa decydować o tym, czy to dziecko chce żyć, czy też nie .

Elektra

17 komentarzy

żyła sobie kiedyś pewna kobieta. była córką wielkiego wodza. możnaby przypuszczać, że była szczęśliwa, bo miała wszystko: pieniądze, służbę, dobrą pozycję społeczną… jednak pod tym kloszem szczęścia wydarzyła się tragedia. matka elektry klytaimestra, poprosiła swojego konkubina egistosa, by zabił jej męża, czyli ojca elektry aganemnona. powód tej zbrodni był poważny – aganemnon złożył w ofierze ich dziecko, ifianassę. na pierwszy rzut oka, wszystko wydaje się jasne. potępiamy czyn aganemnona i usprawiedliwiamy klytaimestrę. wkońcu każdy na jej miejscu postąpiłby tak samo. jednak, tak jak w życiu, nic nie jest dokońca białe lub czarne, dobre lub złe. tutaj właśnie na arenę wchodzi elektra. nienawidzi matki za zabójstwo ojca. usprawiedliwia go mówiąc, że ojciec nie miał wyboru i musiał złożyć w ofierze jej siostrę. gdyby tego nie zrobił, tysiące jego żołnierzy nie powróciłoby do domu. zabicie ifianassy zaspokoiło rządzę krwi apollina i pozwolił odejść żołnierzom do domów. elektra mówiła również, że nie jest w stanie wybaczyć matce, gdy widzi jak morderca jej ojca egistos chodzi w szatach aganemnona i śpi w raz z klytaimestrą w królewskiej sypialni. elektra nie mogła sobie poradzić z tym obciążeniem. chciała zabić zabójców swego ojca. nie przewidziała jednak jednego – zabijajać matkę, również stanie się morderczynią swojego rodzica a więc osobą, którą przez cały czas potępiała. poprosiła swojego brata orestesa, by dokonał zbrodni. tak też się stało. orestes zamordował klytaimestrę i egistosa.

więc pozornie wszystko skończyło się dobrze. śmierć ojca została pomszczona. jednak wszystko zależy od punktu widzenia. rozumiemy motywy postępowania klytaimestry, ale też identyfikujemy się z postawą elektry. pytanie jest więc następujące – czy złem możemy odpłacać za zło? przecież elektra przyczyniając się do zabicia matki, stała się taka sama jak ona. przemoc rodzi przemoc. jednak trzeba mieć odwagę do tego, aby przerwać ten krąg nienawiści. niestety, nie zawsze stać nas do takiego poświęcenia i tak, koło się zamyka.

* chodzi tutaj o tragedię „elektra” sofoklesa

możemy o czymś zadecydować w naszym życiu? choćby o najprostszej rzeczy? teoretycznie tak – możemy wyjść do kina, do pubu, na spacer, wyjechać na wakacje… czyli jesteśmy wolni. jednak, czy aby na pewno? z perspektywy przyszłości widzimy, że chyba niekoniecznie mamy wolny wybór. wczoraj wybraliśmy kino a nie spacer i dzisiaj nie możemy już tego zmienić. dlaczego? gdzie ta nasza wolność? możemy zrobić wszystko co chcemy, ale dlaczego wyboru możemy dokonać tylko raz. nasuwa mi się przykład pieska na smyczy, który biega, szczeka, bawi się i myśli, że jest wolny. wystarczy jednak, by pan pociągnął za smycz i już piesek pobiegnie w prawo a nie w lewo. sztuka polega właśnie na tym, że temu pieskowi będzie się wydawać, że od początku chciał iść w prawo… może z nami jest podobnie? myślimy, że mamy wolny wybór, podczas gdy jest zupełnie inaczej…

f0001931.jpg